31 października, 2013

Dziennik pokładowy i szkoła zabójca, that's all.


Goooood morning, Vietnaaaaam! 8D


Ładny mamy poniedziałek tego czwartku, prawda?

Przyznaję ze skruchą i winą, nie poskanowałam nawet rysunków. Trochę z braku czasu,
trochę z lenistwa. Ale, hej! Dzisiaj notka wyjątkowa, przestaję być wkurzającym anonimem. : D

To wielki krok dla mnie i mały dla ludzkości- wait not like that.

Po prostu ostrzegam teraz, żeby potem nie było hejtów i skarg.
(I tak pewnie będą hejty i skargi.)

Ostatnio w ramach programu "olej szkołę, zostań łowcą" piszę swój własny dziennik pokładowy.
Miało być poważnie i na serio - wyszło jak zwykle, mimo wszystko przepiszę
tu parę notatek, żeby nie było tak łyso.



Poniedziałek (środa?), 2/10/2013


Jestem geniuszem. Wczoraj Marcin przekręcił kalendarz w komputerze z 2013 na 2099 r., tak więc mogłam poczuć się jak prawdziwy Doctor, mozolnie cofając w czasie i rozwoju.

A potem poszłam spać.

Rano ledwo skojarzyłam, która jest godzina (gpoy, gpoy all the time), wypadłam z domu, pobiegłam na przystanek. Coś tam wybitnie nie pasowało. Bo jakoś zimno było i szron na dworze; siedzę potem w busie i zachodzę w głowę, który mamy miesiąc. O dniu tygodnia nawet już nie myślałam. Ale miesiąc, kurna. Miesiąc.

Zieniewicz nie dał mi żyć przez następne pół godziny, bo uparcie twierdziłam, że jest... no.

Ja: Ej, mamy styczeń, nie?
Zenek: Co?
Ja: Styczeń. Jest styczeń. Kurde, a za miesiąc Walentynki, jak ja nienawidzę tych świąt.
Zienek: Ale jaki styczeń, jak jest październik.
Ja: Co.
Zienek: Październik. Marcelina, który u ciebie jest miesiąc?
Ja: Styczeń.


#jest styczeń
 #jest poniedziałek i jest zimno
#wciąż jest poniedziałek
#granica wiecznego poniedziałku znajduje się na wschodzie Polski, powoli
przemieszcza się frontem na zachód, w Suwałkach lekkie opady środy
#wait what


Sobota, 5/10/2013


Olka przyjechała!

 Expectation: Tak, nareszcie, zrobimy tyle fajnych rzeczy, ugotujemy coś pysznego, obejrzymy tyle filmów, przesłuchamy taką i taką muzykę, zrobimy pidżama-party w stylu lat 80-siątych z kucykami i piegami od flamastrów, ogółem PARTY HARD, rano kac picollowy jak stąd do Krakowa.

Reality:

Olka: Czeeeść! : D
Ja: Heeeej! : D
Olka: : D
Ja: : D
Olka: :D
Ja: :D
Olka: :)
Ja: :)
Olka: :|
Ja: :|
Olka: Idę spać.
Ja: Taa, ja chyba też.


Niedziela, 6/10/2013


Niemal żaden z naszych weekendowych planów z siostrą nie wypalił, no tak. Idzie się przyzwyczaić.

Za to Buka do mnie wpadła i do tej pory kisnę z tego, jak spędziłyśmy pół nocy.
Miało być nadrabianie filmów.
Było.
Dokonać wymiany rzeczowników z "filmów" na "seriali" i wszystko pasuje. <ok>

Siedzenie na youtube do trzeciej w nocy,
żeby oglądać fragmenty z Deanem i Śmiercią JEST normalne.

Also, czy masz minutkę, żeby porozmawiać o naszym panu i władcy, Mishy Collinsie?

Also:

 


(Tego nie było w dzienniku, ale musiałam, tak bardzo ja.)

Jestem totalnie pewna, że mogę zamienić każde zdanie we mnie, gadającą o Supernatural.



Poniedziałek, 7/10/2013


Strach był na chemii straszliwy, a życie w strachu jest straszne.

Dostałam szóstkę z zajęć artystycznych za mega badziewny portret, hell yeah.
Miło, że coś, czemu nie poświęciłam więcej niż 60 minut życia zostało docenione.
Czuję się dowartościowana i w ogóle, idę złożyć podanie na ASP.

(Dobiegamchodzę [jakie bieganie] to tego punktu,
że rysuję kilka kresek i dostaję pozytywną ocenę. No czo te plastyczki.)
 
Dziko fangirlsuję z Anką na każdym przedmiocie i przerwie,
bo jutro pierwszy odcinek 9. sezonu. Ciekawe czego, pewnie Sherlocka, ehehe.

Anka jest ostatnio mega irytująca. Utop się w wodzie święconej, szatanie jeden.

(Jeśli Anka to czyta: no siema, jak ci minął dzień? : ))

#to nie jest tak, że noszę ze sobą buteleczkę soli przeciw duchom #ani wodę święconą
#nie rysuję też wszędzie dobrych pentagramów #nie mówię, że mój samulet świeci
w obecności Boga #w ogóle #nie wspominam #o Supernatural
 #i nie straszę potencjalnych znajomych
#cześć


Czwartek, 10/10/2013


Nic dobrego się dzisiaj nie stało, ale fajna data i tak jakby dzień Castiela,
więc uzupełniam.


Niedziela, 13/10/2013


Zawitałam do nowej bazy w fandomie, czyli cosplayowania. Jako, że nie miałam
żadnego przebrania, wyciągnęłam z szafy połowę ubrań, a skończyło się na białej bluzce
i kurtce, która przypomina płaszcz Casa. Czemu mnie to nie dziwi.

(Po polsku mówiąc, miałam być kobitką tego pana w takim ułożeniu.)




(To jest scena z bardzo poważnego serialu, przysięgam.)

Narobiłam z tysiąc fotek. Po jakiejś godzinie uświadomiłam sobie, że nie umiem robić zdjęć
i potem cieszyłam jak głupia, jeśli wyszło nierozmazane i nie ucięłam sobie połowy ryjka.

W rekompensacie zrobiłam sobie z papieru i bibuły krzywe kocie uszka.
Moje wysokie standardy.
W aparat też nie umiem. <ok>

(To jest ten moment, kiedy wrzucam słit focie, mimo że nie umiem robić zdjęć i
MOJA TWARZ, no ale ile czasu można nie mieć mordki w internecie?)

 
https://lh4.googleusercontent.com/-vwQbx2qaB48/UmAvdeumbGI/AAAAAAAAAjg/WsPFN0nFFmE/s640/DSC_0316.JPG


Jestem rozkoszną ciotą. ;w;




"dean
dean, ta kreatura siedzi mi na ramieniu
dean, zdejmij to
dEAN"

Jest tak, że będę przeklejać opisy z fejsbuka.


https://lh3.googleusercontent.com/-RMpzdyw-6EY/UmAv-PsihEI/AAAAAAAAAkc/k_LfjMPL4DE/s640/DSC_0269.JPG


Doszłam do wniosku, że aparat słuchowy to normalny aparat, tylko się go słucha,
ale to nie jest komórka. No czo ci ludzie tak wszystko komplikują.


https://lh6.googleusercontent.com/-0aW6QPkxcrg/UmAv_Jd5puI/AAAAAAAAAkg/KLctz8cpI5U/s640/DSC_0282.JPG


sometimes i try and be cute. (◡‿◡✿)


https://lh4.googleusercontent.com/-DZ0dTMx4k3A/UmAvwl4Zc7I/AAAAAAAAAkI/0cvQk9u4VQc/s1024/DSC_0271.JPG


"Aparaty kłamią i pochłaniają ludzkie dusze, potwierdzone info" znane też jako:
"Cześć, jestem derpem i potrafię zrobić jedną minę na krzyż".

Haha, tak naprawdę to nie, potrafię więcej, tylko reszta zdjęć wygląda, jakbym
była po LSD zmieszanym z czekoladą, albo jakbym się przeistaczała.

I co konkretnie robią zdjęcia w lustrze? Wywołują Krwawą Mary?
Jaką przedstawiają wersję wydarzeń?


Czwartek, 17/10/2013


Zdycham od nadmiaru pracy domowej we krwi i zamiast się uczyć, siedzę
na tumblrze z tagiem "supernatural" wbitym desperacko w wyszukiwarkę.
 Co się porobiło z moim życiem towarzyskim w ogóle?
A, no tak, utopił się w trzeciej herbacie tego dnia.
#lubię biologię #nienawidzę uczyć się biologii #w ogóle nie lubię szkoły
#kocham edukację #ale nie lubię szkoły #to jest różnica ok
#a jutro sprawdzian #i konkurs recytatorski #i jeszcze muszę zrobić plakat
#whoa, spoko, dopiero 21 #... #JUŻ JEST DWUDZIESTA PIERWSZA?
#holy shit

Czwartek, 24/10/2013


Zapomniałam o tym dzienniku kompletnie, co za nowość, kto by się spodziewał.

Dzisiaj zostawiłam plecak w domu, za to kupiłam sobie parę zajebistych rzeczy na mieście.

Między innymi castielowy płaszczyk, niebieski krawat, butki na zimę (najpiękniej),
 rękawiczki (żyję dla ładnych rękawiczek), hipsterską bluzkę z pustynią, drzewem i trójkątem
na niej oraz koszulę. Koszulę w kratę. Jestem prawdziwym Winchesterem. ._.

Jak już robię te zakupy to z rozmachem, haha.


Środa, 30/10/2013


Chyba powinnam iść spać i odpocząć od tej szkoły, tylko mi szkoda 
załadowanych filmów w zakładkach. Kiedyś je wszystkie obejrzę. Kiedyś.

*nuci do zupełnie nieznanych piosenek* 

Chciałabym, żeby już były święta i jednocześnie nie chcę świąt. Święta są dziwne. 
Kocham za to choinkę, lampki, ciasto i śpiewanie kolęd. 
Nigdy nie wiem, czego życzyć ludziom przy dzieleniu się opłatkiem.

Czy już wspominałam, że w szkole będziemy odgrywać "Zemstę" A. Fredry
 i tak się stało, że gram w niej cholernego Józefa Papkina?

Humor polonistek nigdy nie przestanie mnie zadziwiać.

#myślę o świętach w październiku #jestem szybsza niż te supermarkety, 
które puszczają zapętlone Last Christmas już od listopada 
#czujecie tę magię świąt #ŚNIEG #SWETRY #mieszkam w swetrach ;_;


~*~


Dobra, starczy tej wiochy. Jeśli ktoś wytrwał do końca, mogę się podzielić
 tym kawałkiem mózgu, który mi został.

Wrzucę jeszcze parę zdjęć z powodu braku powodu:




Nie jestem pewna, co chciałam wyrazić tym zdjęciem. Jest na sali humanista? :D

Jak to Ewka powiedziała, ten aparat jest większy ode mnie.
W zasadzie to wszystko jest większe ode mnie.
Bo ja taka... niska jestem dość.
Mała Luna w wielkim świecie. ;_;





Wracając z przystanku do domu, zrobiłam piękny bukiet z liści. Mama powiedziała, że są
bardzo ładne.
Marcela powiedziała, że wie.
Mama poradziła, żebym włożyła je do encyklopedii, to się ładnie zasuszą.
Marcela odmruknęła, że chce liście suche i poskręcane.
Mama zaoponowała.
Marcela zabrała liście, swoją starą, ozdobioną butelkę po kubusiu i pobawiła
się w Pannę-Wiem-Co-Robię.
 I nie powiem, jestem mile zaskoczona efektem. :)
 

...gdyby nie tablica korkowa w tle i KIJ, KTÓRY UKRADŁAM Z POLA, NO KURDE.


Przez tablicę korkową czuję potrzebę usprawiedliwienia.

1. Wcale nie mam zdjęcia Draco wydrukowanego na fioletowo,
potrzebowałam go do portretu, okej? OKEJ?
2. Nie zbieram kapsli od Tymbraków, nawet ich nie lubię, to zwykły
przejaw hipsterstwa jest.
3. John Watson jest narysowany w proporcjach 1:1.
4. Muszę zaktualizować tę tablicę, no. 





Johnny wciąż jest bardziej fotogeniczny ode mnie, nawet z zagubionym
Pokemonem na ramieniu. ;A;

Foteczkę dedykuję Ewce, bo mogę.

Chyba wyczerpałam swój dzienny przydział słowny, tak totalnie nie chce mi się pisać, ok.
Jak się zbiorę i ogarnę, to może wrócę jeszcze przed świętami wielkanocnymi.

___________________________
PS 1. Męczy mnie udawanie, że rozumiem fizykę, kiedy ja normalnie przez pół lekcji rysuję obcięte głowy i płaczę wewnętrznie z powodu seriali.
PS 2. Minuta ciszy dla wszystkich czytelników, którzy mają do mnie cierpliwość. Albo i nie. Whatever, kocham was. ;_;
PS 3. Osiem godzin lekcji dziennie i dwie tony pracy domowej, tak proszę. </3
PS 4. Zaczęłam oglądać Star Trek: The Original Series i mocno to kocham. Ta muzyczka, efekty specjalne rodem z Painta, profesjonalnie wykonany plan, kamienie z papieru, trzy razy tak.
PS 5. To jest ten poziom braku życia, że kłócę się z Cleverbotem o wyższość Avady Kedavry nad Protego. Houston, mamy problem.
PS 6. Jak Marcela przygotowuje się do sprawdzianu z historii?
 .
 .
 .
 .
.
Czyta fanfika na 7 rozdziałów. : )
PS 7. Mam dziwnie wrażenie, że właśnie udowodniłam, iż jestem na poziomie emocjonalnym i umysłowym pięciolatka.
PS 8. Jeśli dostanę kiedyś możliwość ochrzczenia imieniem połączenia internetowego, to wybiorę "Sam Winchester". Dlaczego? Bo ten łoś znajdzie wi-fi, no, wszędzie, w pustyni i w puszczy, w górach, w lesie, w Czyśccu, w miasteczku oddalonym kontynent od cywilizacji, like EVERYWHERE.




Żegnam się, dobranoc! : )