Ohayo!
Zgadza się, sobota przed majówką to dobry dzień, by umrzeć, mój synu.
(chwila, ja nie mam syna D:)
(ale mogłabym mieć)
(a nie, jednak nie, przecież nienawidzę dzieci)
(no cóż)
Dzisiejsza notka zaprezentuje Ci, drogi czytelniku, moją znajomość języka blogów i grafiki komputerowej. Bo Miyo wzięło na komedię. Taką nieromantyczną.
Ano w chwili okropnego użalania się nad sobą stwierdziłam, że mój blog nie przejawia żadnej wartości intelektualnej. I że trzeba to zmienić. Ale skoro nie napiszę nic przemądrego, ponieważ nikt by tego nie przeczytał na blogu rysunkowym (bo och, rysunki i co to, jakieś literki, a po co to komu, co ja, w szkole jestem, cofam lajka), mogę chociaż rozwinąć grafikę. Przecież nie mam pięciu lat.
Mam. Graficznie - mam równe pięć lat. Może pięć z hakiem.
Ano zalogowałam się, znalazłam zakładkę "Szablon", kliknęłam "Dostosuj". I co? I skończył się Dzień Dziecka. Mogłabym przysiąc, w głowie zawyło mi Highway to Hell.
Przeszperałam wszystkie podstrony. Jakieś tło, jakieś obrazki. A co ja robię tu?
Serio, poczułam się jak ta biedna blondynka z kawałów, która jest tak głupia, że aż śmieszna i w ogóle wyjdź, Anderson, bo zaniżasz IQ całej ulicy.
Mój wewnętrzny grafik - rzeczywiście jest ktoś taki! - pacnął mnie w głowę, zatarł ręce, skierował w stronę Gimpa z poleceniem "zrób tło". Efekty możecie podziwiać tu:
Zgadza się, sobota przed majówką to dobry dzień, by umrzeć, mój synu.
(chwila, ja nie mam syna D:)
(ale mogłabym mieć)
(a nie, jednak nie, przecież nienawidzę dzieci)
(no cóż)
Dzisiejsza notka zaprezentuje Ci, drogi czytelniku, moją znajomość języka blogów i grafiki komputerowej. Bo Miyo wzięło na komedię. Taką nieromantyczną.
Ano w chwili okropnego użalania się nad sobą stwierdziłam, że mój blog nie przejawia żadnej wartości intelektualnej. I że trzeba to zmienić. Ale skoro nie napiszę nic przemądrego, ponieważ nikt by tego nie przeczytał na blogu rysunkowym (bo och, rysunki i co to, jakieś literki, a po co to komu, co ja, w szkole jestem, cofam lajka), mogę chociaż rozwinąć grafikę. Przecież nie mam pięciu lat.
Mam. Graficznie - mam równe pięć lat. Może pięć z hakiem.
Ano zalogowałam się, znalazłam zakładkę "Szablon", kliknęłam "Dostosuj". I co? I skończył się Dzień Dziecka. Mogłabym przysiąc, w głowie zawyło mi Highway to Hell.
Przeszperałam wszystkie podstrony. Jakieś tło, jakieś obrazki. A co ja robię tu?
Serio, poczułam się jak ta biedna blondynka z kawałów, która jest tak głupia, że aż śmieszna i w ogóle wyjdź, Anderson, bo zaniżasz IQ całej ulicy.
Mój wewnętrzny grafik - rzeczywiście jest ktoś taki! - pacnął mnie w głowę, zatarł ręce, skierował w stronę Gimpa z poleceniem "zrób tło". Efekty możecie podziwiać tu:
Tak to mniej więcej miało wyglądać.
Mój wewnętrzny grafik pokiwał z uznaniem głową. Mój wewnętrzny pięciolatek zrobił to z większym entuzjazmem, bo klasnął w ręce i kwiknął, mimo że była 0:30. Tyle wygrać!
Po co spać, jak można nie spać. Po co spać, jak można robić zajebiste nagłówki, które tworzy się całkiem przypadkiem, klikając na oślep wszystkie funkcje wyglądające na fajne z nazwy. Jak na przykład Kolory > Barwy > coś-tu-jest-nie-pamiętam > Mix Kolorów.
No jak można się temu oprzeć, powiedzcie?
Następnie, aby radości stała się zadość, należy zaaplikować obrazek w oknie "Dodaj obraz".
Ten punkt przerobiłam bezproblemowo.
Aczkolwiek potem pojawia się haczyk.
CO ZROBIĆ, JEŚLI OBRAZ JEST ZA DUŻY?
Marcela radzi: Guzik można zrobić. Wyrzucić go do kosza. Lub zachować, ale na blogu w tle go nie uświadczysz. Nawet jeśli po zmniejszeniu w Paintcie i zostawieniu mu czterech pikselów jakości będzie cudem zdatny na tło, blogspot i tak zaprotestuje. Zaprotestuje estetycznie, znaczy się. Ładnej części tła nawet nie będzie widać, zakryje go przecież treść bloga. Tak, to, co jest na środku. To, co czytacie. Bądź nie.
Nonsensopedia radzi: Pomyśl, co w takiej sytuacji zrobiłby MacGyver i zrób to samo.
Rozum i jego siostra Logika radzą: Jeśli ci się nie uda, najwyraźniej nie jesteś godzien, głupi śmiertelniku!
WIĘC CO POCZĄĆ DALEJ?
Tata Marceli radzi: MARCELINA IDŹ SPAĆ I WYŁANCZAJ TEN KOMPUTER.
Dokładnie w tej kolejności i z taką gramatyką.
Smutne życie zestresowanego taty, którego córki chcą coś osiągnąć w życiu. :<
Mój wewnętrzny grafik pokiwał z uznaniem głową. Mój wewnętrzny pięciolatek zrobił to z większym entuzjazmem, bo klasnął w ręce i kwiknął, mimo że była 0:30. Tyle wygrać!
Po co spać, jak można nie spać. Po co spać, jak można robić zajebiste nagłówki, które tworzy się całkiem przypadkiem, klikając na oślep wszystkie funkcje wyglądające na fajne z nazwy. Jak na przykład Kolory > Barwy > coś-tu-jest-nie-pamiętam > Mix Kolorów.
No jak można się temu oprzeć, powiedzcie?
Następnie, aby radości stała się zadość, należy zaaplikować obrazek w oknie "Dodaj obraz".
Ten punkt przerobiłam bezproblemowo.
Aczkolwiek potem pojawia się haczyk.
CO ZROBIĆ, JEŚLI OBRAZ JEST ZA DUŻY?
Marcela radzi: Guzik można zrobić. Wyrzucić go do kosza. Lub zachować, ale na blogu w tle go nie uświadczysz. Nawet jeśli po zmniejszeniu w Paintcie i zostawieniu mu czterech pikselów jakości będzie cudem zdatny na tło, blogspot i tak zaprotestuje. Zaprotestuje estetycznie, znaczy się. Ładnej części tła nawet nie będzie widać, zakryje go przecież treść bloga. Tak, to, co jest na środku. To, co czytacie. Bądź nie.
Nonsensopedia radzi: Pomyśl, co w takiej sytuacji zrobiłby MacGyver i zrób to samo.
Rozum i jego siostra Logika radzą: Jeśli ci się nie uda, najwyraźniej nie jesteś godzien, głupi śmiertelniku!
WIĘC CO POCZĄĆ DALEJ?
Tata Marceli radzi: MARCELINA IDŹ SPAĆ I WYŁANCZAJ TEN KOMPUTER.
Dokładnie w tej kolejności i z taką gramatyką.
Smutne życie zestresowanego taty, którego córki chcą coś osiągnąć w życiu. :<
~*~
Na początek coś koniecznego. W sensie, że musicie to zobaczyć, bo to sensacyjna rolada z pająka.
Inaczej będzie płacz i wyrzuty sumienia:
Lineart jest mój,
Bless you, masz u mnie ciasteczko. :3
- Dlaczego ten facet ma tęczowe włosy?
- BO MOŻE. D:
W zasadzie nic kreatywnego. Nawet nie chciałam tego kończyć, ale... miałam do wyboru to,
albo oglądanie meczu (serio? czternaście lat mieszkamy w jednym domu i nikt się nie zorientował,
że nie lubię piłki nożnej?).
Wybrałam wściekle przedszkolny coloring - z tęczą, kotem i heterochromią iridum w tle.
Niechajże pomyślę, na jakich dragach wtedy byłam. |D
~*~
Oki, teraz mutanty!
<tu wstaw pseudoartystyczny tekst o poszukiwaniu tekstur i wysokiej wydajności Gimpa>
Ehehe, wiecie, co jest śmieszne o pierwszej w nocy?
Wszystko.
![]() |
Zwróćcie uwagę na realizm tej postaci i hieroglify w tle.
Rany, Sherlock, jaki ty zabawny dzisiaj. :'D
W ogóle, dzisiaj?
Czy to już sobota?
*wygląda za okno*
Jaką mamy porę roku?
No dobra, może jednak potrzebuję trochę snu. Troszeczkę.
Zaczynam mieć niezdrowe wizje ogórków w różowych kozakach.
A noc jeszcze taka młoda.
*zieeew* Maluśkie i rozmazane, rysowane po okładce zeszytu do religii. Przypomina żeńską wersję Johna, ale nie ufam sobie na tyle, co by ochrzcić ją Jane.
Nie wiem, czy zauważyliście, ale przestaję być hipsterskim żartownisiem o pierwszej.
To dlatego, że hipsterski żartowniś włącza się dopiero o drugiej. :<
A teraz jest czas świrowania. Świrujcie razem ze mną, hihi.
W moim roku kalendarzowym jest napisane, że jeszcze tylko czerwony i trochę fletu------
zaraz, może to nie był dobry pomysł.
Chyba nie umiem normalnie stanąć do zdjęcia, jestem taka niefotogeniczna, jak jakiś dinozaur
albo inne badyle, no.
Mam też dziwną potrzebę zwiedzenia mojego domu po ciemku. Powinnam wziąć ze sobą swojego aniołka? Bo ten głupek nie trafi bez GPS'a do kuchni. Raz się potłukł, biedaczek,
w Kuchennych Rewolucjach i tak go kelnerka zjechała, że mu górne piórka odpadły z żałości.
Jak biedny, oskubany kurak. Smutne dość.
Hej, czy ktoś widział może mój mózg? Chociaż neuron jakiś?
Czy on hasa gdzieś po łące? Bo jestem prawie pewna, że hasa gdzieś po łące.
*szczerzy się do swojego tasaka* Ależ będę żałować tego posta rano.
~*~
Już naprawdę ostatnia rzecz - screen, który mnie sednie rozbawił,
kiedy zdałam sobie sprawę, what have I done:
A potem jedna z zakładek zaczęła "grać" i przestało być tak zabawnie.
________________________
PS. Jak to się nazywa, kiedy zaczynasz tęsknić za szkołą, której nienawidzisz i ludźmi, którzy cię denerwują? Zespół Przeziębionej Marceliny?
PS 2. Niech mi ktoś wyjaśni zawiłości interpersonalnego życia, bo chyba zapomniałam, jak komunikować się z ludźmi przez te trzy dni. D:
PS 3. Zawsze lubiłam trudne słówka i ten lans/podryw na "hej, pokażę ci moją amatorską twórczość artystyczną stylem mangi i realizmu, a potem pójdziemy na kremówki".
PS 4. Żartuję, nigdy nikogo nie podrywam, jestem taka nieśmiała i słodka.
PS 5. To mnie podrywają.
PS 6. Haha, znowu żart, podpieram ściany na dyskotekach.
PS 7. Tak naprawdę to podpierałabym, gdyby nie koleżanki, które mnie wyciągają na parkiet i karzą pląsać jak dzika koza w rytm Gangam Style. A ja tak hejcę gust naszych didżejów, że oesu. Ale i tak was kocham, dziewczynki.
PS 8. Wcale nie zabrzmiałam teraz jak jakiś pedofil, dobra?
PS 9. Ludzie, och ci ludzie, kocham wszystkich ludzi i nie wiem, skąd się wzięliście na moim blogu, ludzie kochani, ale let me love youuu! <patataje przez łąkę na mechanicznym koniu z Robot Unicorn Attack>
PS 10. Robot Unicorn Attack jest dobrą alternatywą dla snu. Kto nie grał, nie zna prawdziwego życia. Tylko ostrzegam, niezły wnerw jest jak przywalisz w gwiazdę z 20000+ punktowym wynikiem.
PS 11.
Żegnam Was, optymistów, w bardzo optymistyczny sposób.
HEJ.









