28 maja, 2013

John, anioły, kosmici, amputowane kończyny i parasolki.


Hej!


Dzisiejszą notkę sponsorowała burza, która zawłaszczyła sobie ładną część nieba
w tempie ekspresowym... i bardzo mnie pogoniła z notką.

Tak więc, zgodnie z zasadą "wszyscy kochają mutanty" wrzucam te śmiesznostki dzisiaj, a nie jutro.

Enjoy.


~*~




John Hamish Watson, the conductor of light.

"It may be that you are not yourself luminous, but you are a conductor of light. 
Some people without possessing genius have a remarkable power of stimulating it."


Marcela miała ogólnie dobry dzień rysowania, bo deszcz.
Dlatego spędziła pół godziny nad "pięciominutówką", bawiąc się jak dziecko johnową twarzą.

Pomagałam sobie jakimś zdjęciem - zlinczujcie mnie za to,
ale zupełnie nie wiem, gdzie się zapodziało.

A ile ja się namordowałam nad zaznaczeniem tego koloru! Leciałam z linią na tysiąc sposobów i wciąż jest krzywo. Mam to gdzieś, nie moja twarz jest teraz w połowie Chińczykiem.

Marcin - mój brat - na koniec powiedział, że wygląda staro. Lol.

Zginął na miejscu. ._.






Marcelinowe łatanie aniołów. Bardzo fantazyjne krawiectwo przy tym.

Supernatural działa silnie na mózgoczaszkę, chociaż jestem dopiero na drugim sezonie,
 a Castiela ani na lekarstwo. Smutek, żal i krokodyle łzy.





Jaka psychodelia, łomatko.

Istotka bez nosa nazywa się Omegle i lepiej traktujcie ją z szacunkiem, boo...
No, bo jest tak cool, że mogłaby być wydajną chłodnią przemysłową. Wyższe sfery i półki.

Zielona to Christine. Pracuje w zakładzie pogrzebowym, a po godzinach dorabia w bibliotece.
Ma fatalną pamięć, więc zdarza się, że wypożycza koleżankom akty zgonu zamiast romansideł,
dlatego nie ma koleżanek. Biedna... ta Christine... nikt jej nie lubi... nikt... jej nie kocha...
*czarna rozpacz*

A facecik zwie się Franek i jest bezużyteczny.

(O drugiej w nocy na nic normalnego mnie już nie stać, ech.)
 




Rysunków z godziny drugiej nie-popołudniu ciąg dalszy. 

Tym razem Marcela-chirurg dokonała skomplikowanej amputacji lewej ręki. Po czym wywierciła dziurę w brzuchu i dodała węża odmiany kosmicznej. Co prawda, Marcela-chirurg miała ochotę pokrzywdzić jeszcze plecy ofiary, ale to już kiedyś uczyniła, więc zakryła je płaszczem. Pszebiegue.

Btw. Moja pamięć jest naprawdę, naprawdę okropna - gdzieś w wieku lat siedmiu
uciekła z krzykiem przez cebulki włosowe i obrażona na nią jestem, miał być bal inny. |D

W taki sposób marcelowa skleroza osiągnęła najwyższy level.

Nie ma już dla mnie ratunku.




To by było jakoś tak:

- ziomek z rogami, który trochę przypomina Grovera z Percy'ego Jacksona, ale co ja się znam, utknęłam na drugiem tomie
- Miyo wołająca halp, bo nie umie zrobić przewrotu na w-fie, haha, ciota... chwila, dlaczego wrzucam sama sobie?
- ave kreski, ave szkice, ave ja, która psuje szkice tysiącami kresek.




Wszystko jest lepsze z tęczą! #YOLO #SWAG #tło #jakie tło #co macie do mojej tęczy

Nawet nie jest mi przykro.
Not at all.
Jestem dokładnym przeciwieństwem słowa "przepraszam".

Oto jest skutek emocjonującej rozkminy z Ewą... o Sherlocku, twarzach, które są nienarysowalne (dzień dobry, panie Scott), parasolkach i skoro Mycroft ma czarną, to Jim może mieć różową.

Bo jak Jimmy chce kogoś wysadzić to zaczyna strasznie gwiazdorzyć.


______________________________
PS. Do czego to doszło, żebym rozwiązywanie zadań z matematyki uznała za odprężające i w ogóle zen, doskonałość cyfr w kratkach.
PS 2. Łapka w górę, jeśli wtrącasz coś o mordercach/seryjnych zabójcach/kryminalistach/ wysadzaniu w powietrze/odciętych częściach ciała w normalnej rozmowie z kimkolwiek, powodując ich dyskomfort.
PS 3. Zienek i Buka twierdzą, że jestem krejzi i kocham życie na krawędzi, skoro czasem nie odrobiam pracy domowej, wth.

PS 4. Od dziś mieszkam w Empiku! Mój adres to Empik, Lublin Plaza, ul. Lipowa 13, jakby ktoś chciał mi wysłać kartkę świąteczną albo list gończy. Whatever.
PS 5. Lubię burze, zawsze mam po nich wenę. Tylko ten brak elektryczności trochę przeszkadza w rysowaniu. Troszeczkę. *wytęża czerwone oczy przy świeczce*
PS 6. Milutki poradnik dla ludzi, którzy chcą przetrwać z artystą:




Nie to, żebym porzuciła moją ambicję zostania Starą Panną z dwunastoma kotami. 

To znaczy, chciałabym być jeszcze pół-disneyowską księżniczką oraz pół-korkiem od butelek...
Ale życie spędzone na kupowaniu mleka wydaje się prostsze i nie wymaga matury. ;_;





Dobranoc.

12 komentarzy:

  1. Uwielbiam Twoje mutanty!
    Są takie twórcze, takie ładne, takie twojokreskowe, takie awww =w=

    OdpowiedzUsuń
  2. Uwielbiam Twój styl. Taki komiksowo-realistyczny, ale przez to świetny i przyjemny dla oka. Od razu bym go rozpoznała. :D Do tego mistrzowsko radzisz sobie z anatomią i proporcjami. Czego chcieć więcej? Chyba tylko kolejnej porcji. *.*

    OdpowiedzUsuń
  3. Anonimowy30 maja, 2013

    Crazy it's your life...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uznam, że tego nie przeczytałam i że ciebie tu w ogóle nie było, dobrze? |D

      Usuń
    2. Anonimowy31 maja, 2013

      SPRZECIW!
      CRAZY IT'S YOUR LIFE!
      P.S. Ja nie będę udawać, że tego nie napisałam i że tu jestem.

      Usuń
  4. Uwielbiam twoje rysunki, sposób w jaki rysujesz twarze i resztę *.*

    OdpowiedzUsuń
  5. Prace świetne. Blog zabawny, będę wpadać tu często. Zapraszam również na mój blog z amatorską twórczością: http://artkrzywda.blogspot.com/
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Uwielbiam twooją kreskę na ostatnim rysunku <3 ŁOMATKO !

    OdpowiedzUsuń
  7. Ale piękne wyszedł ci John, szacunek dla ciebie. Prześlicznie rysujesz i lubię czytać twoje posty. Szkoda tylko, że wstawiasz je tak rzadko, bo chciałabym je po prostu czytać codziennie. Doktorze operacja z wężem się udała ;_; zazdroszczę talentu.

    OdpowiedzUsuń
  8. Teraz czas na mnie i mój refleks :)
    Oczywiście rysunki bezsprzecznie cudne, tak samo jak kreska ;) I znowu jestem fanką mutantów! Niby wszystko takie rach-ciach i już to i tak są najlepsiejsze. John też świetny żeby nie było, pokłony za cienie i rysy, że tak to nazwę :D Ale najbardziej zazdroszczę stylu, który u mnie kuleje bądź jak na razie jest w stadium larwalnym... Nom. To chyba tego i czekam na więcej ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Cieszę się Kochana, że Cię zmotywowałam <3

    OdpowiedzUsuń